Ustawa antyspreadowa sprawiła, że ruch w kantorach internetowych zwiększył się nawet o kilkadziesiąt procent. Banki jednak nie chcą łatwo wypuścić z rąk rynku wartego nawet 1,5 mld zł rocznie.
– Porównując sierpień z wrześniem kantor zaobserwował blisko 40 proc. wzrost. Dzienne obroty to kilka milionów złotych i nawet ponad 1000 transakcji – mówi Hubert Kifner z firmy internetowykantor.pl. – W okresie sierpień-wrzesień odnotowaliśmy nie tylko znaczny przyrost liczby użytkowników, ale również wzrost transakcji dokonywanych na parze PLN/CHF. W porównaniu do lipca ogólna liczba transakcji we wrześniu wzrosła o 90 proc. – zdradza Adrian Łaźniewski z platformy walutomat.pl Podobnie zwiększony ruch po wejściu w życie ustawy antyspreadowej pod koniec sierpnia jest też w innych internetowych kantorach. Dla właściciela kredytu we franku czy euro to czysty zysk. Spready w internecie są niższe niż w kantorach stacjonarnych, a porównywać ich z tymi bankowymi niema nawet po co. Miesięcznie zaoszczędzić można na tym nawet kilkadziesiąt złotych. W skali 30-letniego kredytu może uzbierać się ładna sumka. Nic dziwnego, że kredytobiorcy masowo zaczęli korzystać z kantorów internetowych, w których tańsze franki “przynieść do banku” można przy pomocy kliknięcia myszką. Na tej hossie zarobić chce coraz więcej kantorów internetowych, które wyrastają jak grzyby po deszczu. – Rynek jest bardzo ciekawy. Miarą sukcesu nie powinny być tu jednak szybkość realizacji transakcji, ale jej bezpieczeństwo. Moim zdaniem powinny pojawić się minimalne wymagania kapitałowe względem kantorów internetowych, bo specyfika ich działania jest nieco inna niż stacjonarnych, gdzie pieniądze otrzymujemy natychmiast od ręki – mówi Paweł Majtkowski, analityk firmy Expander.- Dziś jednak na to za późno. Można było o tym pomyśleć choćby przy procedowaniu ustawy antyspreadowej – dodaje. – Przestrzegam przed nieznanymi kantorami. Łatwo założyć stronę internetową, dać ekstremalnie korzystne kursy i podać na numer konta bankowego. Najlepiej więc przed skorzystaniem z usług takiego kantoru dobrze go prześledzić. Dziś w polskim internecie jest już kilka uznanych marek i polecam korzystanie z ich usług – dodaje z kolei Marcin Pióro, właściciel serwisu Cinkciarz.pl. Zgodnie z prawem w Polsce waluty obce można wymieniać tylko w kantorach i bankach. I choć w żadnym kodeksie nie ma sformułowania “”, to pieczę nad nimi, podobnie jak nad stacjonarnymi, sprawuje NBP. – Prawo jak zwykle nie nadąża za życiem. Pomimo, że nie prowadzimy stricte kantoru to i tak na wszelki wypadek zarejestrowaliśmy się jako kantor. Spełniamy wszystkie wymagania. Przechodziliśmy nawet kontrolę NBP – mówi Adrian Łaźniewski z Walutomatu, który jest serwisem umożliwiającym wymianę walut pomiędzy użytkownikami (działa podobnie jak allegro, tylko zamiast agd, ubrań czy płyt wystawia się konkretną sumę dolarów, euro czy franków) . – Musimy spełnić wszystkie wymagania stawiane kantorom: oznaczenie lokalu, pracownicy muszą mieć odpowiednie wykształcenie, NBP w trakcie kontroli sprawdzało nawet czy mamy sejf – tłumaczy z kolei Hubert Kifner z firmy .


















